Młody, ambitny, dążący do celu, niezwykle dojrzały raper, który nie wyobraża sobie życia bez muzyki. W przyszłość chciałby otworzyć własne studio nagrań, jednak na pierwszym miejscu stawia rodzinę i naukę. Wexer często podkreśla: ,,raperom” w XXI wieku zbytnio zależy na fejmie. W dużej mierze ma rację. Przekonajmy się więc, jaki jest nasz dzisiejszy rozmówca.
Z Wojtkiem Chamrygą rozmawiała Dominika Polonis.
DP.: Jesteś młodym raperem. Jaki masz plan na karierę muzyczną? Swoje plany chcesz wiązać z muzyką?
W.CH.: Jestem młodym raperem, to prawda, nawijam od nie całego roku więc moje rapy nie są na bardzo wysokim poziomie. Lubię to robić, sprawia mi to przyjemność, a teraz coraz bardziej jak usłyszę: ,,ej Wojtek to naprawdę dobre” - to daje mi takiej motywacji do robienia tego
i wkładania coraz większej ilości emocji. Chciałbym zarabiać robiąc to co kocham, lecz nie jest to do końca możliwe, ponieważ nie chcę się sprzedać dla fejmu. Chciałbym, aby mój rap był w Polsce szanowany tak jak ja i do tego będę dążył, lecz nie chce by to było głównym priorytetem, ponieważ są ważniejsze sprawy niż tylko muzyka. Teraz szkoła, za kilka lat praca, rodzina ![]()
DP.: Robisz rap dla siebie czy dla innych? Co według Ciebie jest najważniejsze w tej muzyce?
W.CH.: Rap robię dla siebie, tak jak wspomniałem wcześniej, robię to dla własnej satysfakcji i czasami, jak mam gorsze chwile, to lubię posłuchać tych ,,lepszych” kawałków, poczytać opinie na ten temat, dostać jakieś dobre słowo. W rapie jest najważniejszy szacunek.
DP.: Twoja muzyka jest bardzo poruszająca, trafia do serca. Co chcesz przekazać innym w swoim rapie?
W.CH.: Należę do tych którzy wychowali się na oldschoolu i chcę przekazać w rapie jakie są prawdziwe wartości w życiu, aniżeli tylko to ile wypiłem, ile wyrzygałem, bo to jest bez sensu. Ja osobiście cenie truschool, ale nie mam zamiaru nikogo potępiać czy skreślać za trap czy niuskul. Każdy robi co lubi, a jak jest powiedziane ,,o gustach się nie dyskutuje” ![]()
DP.: Jaki masz stosunek, z punktu widzenia młodego człowieka, do wulgaryzmów w rapie? Nie uważasz, że czasami artyści przesadzają?
W.CH.: Powiem Ci, że nie uważam tego za rzecz złą, lecz wszystko z umiarem. Jeżeli raper co drugie słowo w tekście używa jako wulgaryzm to też nie jest dobre, lecz częściowo, gdy trafi się w tekście to nawet pozytywnie gdyż ubarwia tę kulturę jaką jest hip hop.
DP.: Twoje teksty mówią o codzienności, są bardzo odważne i dojrzałe. Inspiracją jest tylko życie?
W.CH.: Głównie życie, to co obserwuję, co mnie dotyka. Czasami nie mogę patrzeć na to, że ludzie nie mają własnego honoru i starają się iść ciągle za modą. Jestem jednak z tych, którzy nie przepadają za wszystkim co modne:)
DP.: Jaki gatunek chcesz ukształtować swoim rapem?
W.CH.: Swój styl chce kształtować w kierunku oldschoolu. Z Truskulem. Nie jestem wielbicielem trapowych dźwięków. Czasami bardziej do mnie przemawia klasyczny sampel z klasyczną perką niż elektroniczne, sztuczne dźwięki ![]()
DP.: Jak oceniasz rap w XXI wieku? Masz swój autorytet?
W.CH.: Moim zdaniem ,,raperom” w XXI wieku zbytnio zależy na fejmie. Coraz więcej robi to, co jest modne, co jest na topie. Teraz coraz więcej opiera się na trapowych bitach niż na klasycznych oldschoolach.
DP.: Buka kiedyś powiedział „Mega trudno jest w Polsce być raperem.” Zgadzasz się z tym stwierdzeniem?
W.CH.: Czy mega trudno to nie powiedziałbym, zależy od podejścia rapera do odbiorców. Polska jest krajem zawistnym i gdy ktoś widzi, że komuś coś wychodzi, to za wszelką cenę będzie chciał go zniszczyć, nie zostawiając przy tym suchej nici. Jeżeli jesteś osobą wrażliwą
i przejmujesz się każdym złym słowem, to rap nie jest „miejscem” dla Ciebie. Każdy jakoś zaczynał, liczy się podejście ![]()
DP.: W najbliższym czasie planujesz wydać swoją pierwszą płytę?
W.CH.: Pojawiają się co prawda pewne projekty - co do płyty, miałem już kilka tracklist ale nie wyszło, za mało mobilizacji póki co posiadam, chociaż jest już jeden projekt w drodze, ale nie chcę wygadać. ![]()
DP.: Promujesz się wśród znajomych, na swoim fanpag’u na Facebooku. Jaki masz stosunek do programów typu „Must be the music”, czy „Mam talent”? Nie chciałbyś żeby usłyszało Cię większe grono odbiorców?
W.CH.: Facebook jest co prawda jednym z głównych źródeł, na których można zaistnieć, ponieważ opiera się na tym internet. Nie nazwałbym tego promowaniem, tylko zależy mi na tym aby ktoś zwrócił na mnie uwagę. Takich jak ja są tysiące, więc jest ciężko, ale większość i tak odpadnie podczas naturalnej selekcji.
Co do tych programów, to jestem negatywnie nastawiony- w rapie nie ma miejsca na takiego typu programy. Jeżeli ktoś się bawi w rapera, chce byś gwiazdką, zdobyć szybko popularność i lizać dupę publiczności to proszę bardzo, ale jeżeli ktoś traktuje rap prawidłowo, to raczej nie będzie myślał o tego typu ,,promocji”.
DP.: Każdy z Twoich utworów obrazuje inną historię. Tekst jest oparty na własnych doświadczeniach?
W.CH.: Głównie tak. Nie mam źle w domu, mam wsparcie od rodziny, siostra, dziewczyna mnie też wspiera w tym co robię, pochodzę z katolickiej rodziny więc nie mam na co narzekać, lecz piszę to z doświadczeń jakie obserwuję, coraz częściej jest ciężko o prawdziwe osoby, o osoby z charakterem, o takich na których można liczyć, dlatego też głównym tematem jaki poruszam jest fałsz.
DP.: Jakie projekty bądź albumy z polskiego undergroundu podobają Ci się i mają, Twoim zdaniem, wysoki poziom?
W.CH.: Co do projektów to jest wiele artystów których cenię. Między innymi jest tam Ziarecki, Quako, eRIPe - tych trzech wykonawców szanuję za ich oryginalny styl i podejście do rapu, a każdy ich kawałek tworzy bombę, i bardzo fajnie się go słucha. ![]()
DP.: Czy chciałbyś nawiązać współprace z jakimś raperem?
W.CH.: Nie chcę nikogo na siłę prosić o featy.
Chciałbym, aby ktoś mnie zauważył i sam poprosił, nie zależy mi na szybkiej promocji.
DP.: Nie samym rapem człowiek żyje. Co poza muzyką chciałbyś robić w życiu? ![]()
W.CH.: Chciałbym otworzyć kiedyś własne studio nagrań, lub robić właśnie coś związanego z muzyką. Jeżeli to nie wypali, to zdam się na los:)
fot. W.Ch.


