Ponad miesiąc temu zespół PGE Atomu Trefla Sopot przywiózł z Kędzierzyna Koźla Puchar Polski. Wyczyn sopocianek tyle, że u siebie, w miniony weekend powtórzyli siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk. Podopieczni Andrea Anastasiego w turnieju finałowym Pucharu Polski rozgrywanym w Ergo Arenie pokonali wciąż aktualnych mistrzów i wicemistrzów Polski.

W półfinale gdańszczanie ograli PGE Skrę Bełchatów, którą niedawno pozbawili szans na obronę tytułu w PlusLidze. W tym sezonie po wielu latach niemocy Lotos Trefl wreszcie znalazł sposób na tych utytułowanych rywali, pokonując ich cztery razy w ciągu siedmiu spotkań. Natomiast w finale Pucharu Polski na drużynę Andrea Anastasiego czekał zespół, który także już w obecnych rozgrywkach przegrywał z żółto-czarnymi. Asseco Resovia Rzeszów w fazie zasadniczej uległa w Ergo Arenie gospodarzom po tie-breaku. Tym razem stawka była jednak dużo wyższa.

Mimo tego Lotos Trefl zaczął ten finałowy pojedynek Pucharu Polski bardzo udanie. Po zaledwie kilku minutach gdańszczanie prowadzili już 7:2. Asseco zdołało wprawdzie doprowadzić do remisu, ale dalsza część pierwszego seta należała już do gospodarzy. Bardzo skuteczni byli przyjmujący. W pierwszej partii Sebastian Schwarz i Mateusz Mika zdobyli w sumie 12 z 16 punktów wywalczonych przez zespół atakiem. Ten duet szczególnie ważne piłki kończył w końcowych fragmentach seta i po 30 minutach Lotos Trefl zwyciężył 25:22. Drugiego seta lepiej zaczęli podrażnieni rzeszowianie. Podopieczni Andrzeja Kowala ważne punkty zdobywali po kontrach. W ekipie Asseco poprawiło się także przyjęcie i, mimo ambitnej walki gospodarzy do końca, drugi set padł łupem przyjezdnych (25:21).

Trzecia partia była najbardziej wyrównana. Do samego końca oba zespoły walczyły w kontakcie. Ostatecznie lepsi okazali się gdańszczanie, którzy grali dużo skuteczniej w ataku (57% przy 39% rywali). Ponownie bardzo ważne piłki kończył Schwarz i po trzech setach to Lotos Trefl był bliżej końcowego zwycięstwa. Rzeszowianie jednak nie zamierzali się poddawać. Asseco od początku czwartej partii miało kilka punktów przewagi, ale kiedy wydawało się, że o wszystkim rozstrzygnie tie-break, straty zaczęli odrabiać gdańszczanie. Od stanu 15:11 dla gości Lotos Trefl zaliczył serię 5:1 i na tablicy wyników pojawił się remis. Ogromna w tym zasługa Miki, który w czwartym secie grał znakomicie. Przyjmujący w drugiej połowie tej partii zdobył aż 6 punktów, kończąc skutecznymi zbiciami dwie ostatnie akcje meczu. Gdańszczanie wygrali czwartego seta 25:23 i cały mecz 3:1.

W tych okolicznościach Lotos Trefl zdobył swoje pierwsze trofeum w historii klubu. Najlepszym zawodnikiem turnieju finałowego Pucharu Polski został wybrany Mateusz Mika. Z radości nie wytrzymał także Andrea Anastasi, który po ostatniej akcji wskoczył na stolik sędziowski w geście triumfu. Trener gospodarzy mimo tego sukcesu zapowiedział, że wielkiego świętowania nie będzie. Już w piątek w Ergo Arenie Lotos Trefl ponownie zagra z Asseco, ale tym razem oba zespoły zmierza się w ramach drugiego meczu finału PlusLigi.

Komentarze