O początkach rapu ulicznego i Molesty. O pierwszych nagrywkach i hip-hopie. O dzisiejszej polityce. Czy przyszłość rapu jest zagrożona? Czy faktycznie „ciuchy przynoszą więcej hajsu niż muzyka…”? O tym wszystkim możemy przeczytać w poniższym wywiadzie, którego przed Kozienaliowym koncertem udzielił nam Vienio (Piotr Więcławski)- raper i główny założyciel Molesty Evenement.

Z Vieniem rozmawiała Dominika Polonis.

Dominika Polonis: Ludzie uważają Molestę za prekursorów rapu ulicznego. Czujecie się właśnie tak?

Vienio: Hmm…wiesz, można powiedzieć, że nie tylko Molesta uprawia ten styl. Jesteśmy tak kojarzeni, ale przecież robimy nie tylko uliczny rap, robimy domowy rap… działkowy rap no i rap parkowy… różne rodzaje rapu uprawiamy. Były oczywiście różne okresy tego zespołu, tutaj pewnie masz na myśli okres tej pierwszej płyty „Skandal”, na tamten czas nagrywaliśmy takie właśnie płyty. Byliśmy bardziej skondensowani i zbuntowani, no i można tak powiedzieć, że byliśmy jednym z nielicznych zespołów uprawiających ten styl. Nie można jednak tak całkowicie zaliczyć tego, że my jesteśmy tym kamieniem linowym, czy po prostu stwierdzić, że tylko ten styl reprezentowaliśmy. Jesteśmy jego częścią.

D.P.: Dlaczego Waszej muzyki nie ma w radiu? Uważasz, że ludzie dzisiaj boją się usłyszeć szczerej prawdy? Jak myślisz, czym to jest spowodowane?

Vienio: To znaczy tak- to jest coś dziwnego, bo sądząc po różnych wynikach hip-hopu, na przykład sprzedaży płyt artystów i w ogóle popularności tego gatunku na ulicy tak zwanej, no to widzimy, że jednak jest duże zapotrzebowanie na to. No… troszkę smutno, że nie ma żadnego radia hip-hopowego, ale żeby zrobić radio to trzeba mieć naprawdę dużo kasy, bo to kosztuje. A wiesz, może jeszcze hip-hop nie dorósł do tego, żeby radio utrzymywało się również z reklam. Radio niekomercyjne trudno zrobić, a to komercyjne opiera się na pieniądzach, które mówią co ma być puszczane. Wiesz, to też może być kolejne zagrożenie dla hip-hopu w radiu, bo będą puszczane tylko te rzeczy, za które ktoś zapłaci. To znaczy, że nie będą puszczane rzeczy dobre, tylko te opłacone, co grozi po prostu znowu jakimś natłokiem g*wna. Więc poczekamy, zobaczymy. Może w przyszłości będzie takie radio.

D.P.: Co sądzisz o współczesnej scenie hip-hopowej? Rap ma przyszłość?

Vienio: Super, kurde! Scena hip-hopowa bardzo się rozrosła. Jak my zaczynaliśmy Molestę to nie było jeszcze w ogóle czegoś takiego jak festiwale. Były tylko załóżmy cztery koncerty do roku, a teraz zobacz, masz wytwórnie hip-hopowe, kanały na youtubie, festiwale, przyjeżdżają zagraniczni artyści, artyści polscy nagrywają z tymi z zagranicy, są połączenia płyt winylowych, firmy odzieżowe, które produkują rzeczy dla tych hip-hopowców. No bo po prostu się to całkiem rozrosło, jakby to było drzewo ze swoją prywatną gospodarką.

D.P.: Da się wyżyć z muzyki? Kiedyś powiedziałeś, że „ciuchy przynoszą dużo więcej kasy niż muzyka…”.

Vienio: Zależy jak to jest. Kiedyś też nie mieliśmy managera, a to było trudne. Byliśmy jedynym zespołem, kurde, który nie miał managera już w takich managerskich czasach. Nadal żeśmy funkcjonowali, ale ludzie do nas dzwonili, przez maila pisali, albo szukali telefonu i jakoś odnajdowali do nas kontakt. Cieszymy się, że przetrwaliśmy te 18 kurde lat, czy 16 bez managera w ogóle! Co było nie do pomyślenia, bo teraz już nawet młode zespoły zaczynają swoją karierę z managerem, a my przez 16 lat przejechaliśmy bez takiej osoby i jakoś nam się to udawało. To jest taki mój pogląd na tamte czasy. Teraz przestaliśmy robić ciuchy, ale za to mamy managera, krótko mówiąc- wszystko jest bardziej zaplanowane. Wiesz, manager często zgłasza kandydatury naszego zespołu na jakiś tam forach studenckich i to tak działa, że potem studenci wybierają i jakby zapraszają. Teraz, rzadko który zespół nie ma managera, a to wszystko polega na tym, że skoro się uparł, że będzie z nami miło, to trzeba też korzystać z tych dobrodziejstw i profesjonalności. A w tym przypadku profesjonalizm to jest właśnie to, że ma się managera, że nie ma się części rzeczy na głowie. Często zdarza się tak, że artyści nie potrafią być swoimi managerami, gubią się w tym, przeszkadza im to, że ktoś dzwoni do nich na ich prywatny telefon i pyta się o koncerty, ich ceny, rider techniczny i takie pi*rdoły, a on właśnie od tego jest, żeby odbierać telefony, wysyłać oferty na różne festiwale, że tak powiem, ten zespół za sobą ciągnąć do przodu.

D.P.: „Mam szacunek dla artystów i nikogo nie chcę strącić”. O których z tych „nowych”, dopiero zaczynających swoją „karierę” raperów mógłbyś powiedzieć, że mają szansę zaistnieć?

Vienio: Bardzo dużo młodych raperów ma szansę zaistnieć, przede wszystkim dlatego, że, przykładowo, kanały na YouTubie budowane przez różne wytwórnie osiągają dzisiaj gigantyczne wyniki oglądalności, głównie przez to, że wiele lat były budowane. I teraz wyobraź sobie, że jak ktoś jest niezależnym artystą i wydaje sam siebie i wychodzi na rynek sam bez poparcia żadnego kanału ani wytwórni, no to przez kogo on zostanie obejrzany? Przez swoich znajomych. A kogoś kto pójdzie do dużej wytwórni albo do hip-hopowej wytwórni, która posiada swój własny kanał, ma dużą szansę zaistnienia na szerszym polu. Tu też widzimy na przykład sukces wytwórni PROSTO. Kękę czy Kaen to są ludzie, którzy właśnie w bardzo szybkim czasie uzyskali bardzo dużą popularność i to dzięki tym „plecom”, które stanowią wytwórnie. To są właśnie takie różne drogi. Bardzo rzadko teraz udaje się niezależnym artystom jakoś się hmm…kurde, wybić i robić to samemu bez żadnych narzędzi, którymi dysponują levele czy wytwórnie, bądź po prostu managerowie, którzy mają taką moc sposobności i potrafią pomóc artyście ustawić go na scenie.

D.P.: Nie da się ukryć, że wielu ludzi pcha się do branży muzycznej tylko dla fejmu…

Vienio: Tak, na pewno tak jest. Jednak wiesz, nikt nie dostaje wyników oglądalności ni z d*py. Wszystko to wynika z tego, że ktoś napisał fajną piosenkę, która ma fajny podkład z fajnym raperem, hmm…no nie wiem…ciekawy image i jakby tym zachęca ludzi do słuchania. To też nie udaje się byle komu. Zawsze to jest spowodowane czymś. Tobie się być może nie podoba jakiś image rapera, to trudno, może innym się podoba. To tak jakby „na Twoje babka wróżyła”. Wiesz, jedni tak bardziej w stronę szpanu, a inni w stronę jakiegoś bling-blingu. Albo też niektórzy są bardziej ukryci, bądź nie pokazują twarzy. Powiedzmy image Kaena, który jest oparty na tym, że on nie chce pokazywać twarzy, tylko zasłania się maską.

D.P.: „Nie mieliśmy wielkich wizji, trochę gówniarskich marzeń”- nie wiązałeś swojego życia z rapem?

Vienio: No wiesz, ja zajmowałem się tym od razu, bo, że tak powiem,udało mi się zrobić maturę, nie poszedłem na studia, mama się mnie pytała „kim chcesz być?” a ja mówię, że „wiesz, jestem raperem, mama”. Ona nie wierzyła w to, nie wiedziała co to „być raperem”, no a ja mówiłem „no zobaczysz mama w przyszłości”. No i z tego okresu, w którym moja mama się martwiła o mnie, że nie dam sobie rady, dzisiaj jest ze mnie dumna, że gdzieś tam te koncerty są, jakoś sobie radzę, funkcjonuję, żyję, zarabiam na swoje wakacje. Wiesz, ja nigdy też nie dostawałem swojego kieszonkowego od rodziców, więc zawsze musiałem sobie sam radzić, no i dzisiaj z tego co pewnie moja matka by zobaczyła, to teraz przechodzi w okres dumy i zaakceptowania tego, że jestem raperem.

D.P.: Bob One powiedział, w odniesieniu do dzisiejszej polityki, stwierdził, że nie ma sposobu na ludzką głupotę, jaka ostatnio panuje, zgadzasz się z tym? Trudno jest kochać taki kraj jakim jest?

Vienio: Moja odpowiedź jest taka: jak ktoś mnie zapyta czy jestem patriotą to powiem, że tak, jestem, ale ja nie kocham ludzi. Bo ludzie często są po prostu głupi! Ja kocham góry, jeziora, lasy, ja jestem takim patriotą, takim bardziej polskim przy ziemi. Niektórzy bardziej ten patriotyzm kierują na ulicę i wiesz, rozbijanie przystanków, a no po co rozbijać przystanek, skoro jest z Twojego kraju, zbudowali go ludzie, którzy tutaj mieszkają, to po co go niszczysz, na przykład, nie? Więc są różne rodzaje patriotyzmu. Ja reprezentuję ten patriotyzm bardziej ku ziemi.

D.P.: „ (…) Jeden blant za blantem płynie… (…)”- co sądzisz o legalizacji marihuany w Polsce?

Vienio: No powinno to być na pewno zalegalizowane w Polsce. Bo to nie robi żadnego społecznego damage, a tutaj, za poparcie swojego argumentu, mogę przytoczyć destrukcję, jaką robi alkohol w polskim społeczeństwie. Wystarczy popatrzeć ile małżeństw rozpada się przez alkohol, ile wypadków jest przez alkohol. No i patrz, jakbyśmy zobaczyli takie statystyki ilu ludzi w ciągu doby się zabija, ponosi szkody przez pijanych kierowców, to odkryjemy, że mogłaby to być proporcja na przykład stu wypadków do jednego po marihuanie. Albo może nawet i zerowy by było w ciągu dnia. Ludzie się wypowiadają na temat marihuany, którzy w ogóle nigdy jej nie palili i nie wiedzą czym ona jest. W niektórych kulturach jest ona utkwiona od zarania dziejów i nikt nikomu tam krzywdy nie robi za to, że ona się pali lub za to, że ona w ogóle istnieje. Często w polskim kraju jest tak, że ludzie wypowiadają się na tematy, na które w ogóle nie mają pojęcia i potem generalnie twarzą jakąś mocną opinię, która jest potem powielana i powtarzana, ale nie ma nic związanego z prawdą. I to jest tak dlatego.

D.P.: Jakie plany na najbliższe kilka miesięcy? W następnych kawałkach, możemy się spodziewać nowych gości?

Vienio: No pewnie! Zawsze się zaprasza nowych gości do następnych kawałków. Na razie wiem, że piszemy różne projekty, każdy z nas robi jakieś swoje rzeczy. To zawsze tak jest, że zapraszamy kogoś nowego albo zaprasza się producenta jakiegoś, od którego bierze się warstwę muzyczną, podkład, rapera. Ja piszę tak kawałki, że często wymyślam je i potem już mniej więcej wiem, który raper, ponieważ ich znam prywatnie, mógłby mieć podobne myślenie do mojego i którego temat ten by zainteresował. Tak się stało na przykład z „Zabierz mnie do miejsc” z Etos dwa, kiedy po prostu od razu wiedziałem, że z Piotrkiem Mesem mogę to zrobić. Ja już po prostu słyszałem jego głos na tym podkładzie, który siedział, a jeszcze do niego nawet nie zadzwoniłem! Ja to po prostu wiem. Czasami jestem nawet w stu procentach przekonany, że to jest mój kawałek solowy i nikogo nie zapraszam, a czasami od razu pojawia się z tyłu głowy raper, który mógłby mi dołożyć te swoje trzy grosze i z tego jestem zadowolony. To wszystko wygląda bardzo spontanicznie! :)

http://www.creativemusic.pl/?p=1230

Komentarze