W miniony piątek premierową wygraną w rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy odnieśli piłkarze Lechii Gdańsk. Podopieczni Jerzego Brzęczka pokonali przed własną publicznością 3:1 Górnika Łęczna. Dwa gole dla zwycięzców zdobył Lukas Haraslin.

Przed meczem na PGE Arenie wokół Lechii panowała bardzo napięta atmosfera. Kibice podczas środowego spotkania z władzami klubu zagrozili otwartym konfliktem. Fanom biało-zielonych nie podoba się przede wszystkim polityka biletowa. Klub rozdaje darmowe zaproszenia zakładom pracy, podwyższając ceny wejściówek dla pozostałych kibiców. Dlatego też fani żądają zwolnienia dyrektora promocji Agnieszki Weissgerber oraz Kacpra Sucheckiego. Rzecznik prasowy podpadł sympatykom Lechii swoimi wpisami na portalach społecznościowych z okresu jeszcze sprzed objęcia stanowiska w klubie.

Kibice jednak mimo słabego początku ligowego nie mają żadnych zastrzeżeń do piłkarzy i trenera. Swoje wsparcie okazali podczas meczu z Górnikiem, głośno dopingując drużynę. Mimo tego początek spotkania 5. kolejki był dosyć niemrawy w wykonaniu biało-zielonych. Nawet czerwona kartka dla bramkarza gości Sergiusza Prusaka za zagranie ręką poza polem karnym nie podziałała mobilizująco na Lechię. Gdańszczanie mimo sporej przewagi w posiadaniu piłki popełniali zbyt wiele prostych strat.

Dopiero po około 20 minutach gra gospodarzy zaczęła wyglądać nieco lepiej. Gdańszczanie oddawali sporo strzałów z dystansu. W 19. minucie z woleja nad poprzeczką uderzył Daniel Łukasik, a chwilę później strzał Ariela Borysiuka obronił rezerwowy bramkarz Górnika Silvio Rodić. Swoje szanse mieli też goście. W 27. minucie groźny strzał oddał Jakub Świerczok, ale został zablokowany przez obrońców Lechii. Gole w pierwszej połowie padły dopiero w czasie doliczonym przez sędziego.

Wówczas po raz pierwszy na prowadzenie wyszli gospodarze. W drugiej minucie doliczonego czasu gry w pole karne wpadł Lukas Haraslin. Strzał Słowaka obronił Rodić, ale piłka nabrała takiej rotacji, że po wysokim koźle wpadła do bramki. Piłkarze Lechii krótko cieszyli się jednak z prowadzenia. W kilkadziesiąt sekund później po uderzeniu z powietrza wyrównał Grzegorz Piesio. Na przerwę biało-zieloni schodzili przy asyście gwizdów niezadowolonych fanów.

Grający w osłabieniu Górnik w drugiej połowie szybko tracił siły. Podopieczni Jurija Szatałowa coraz rzadziej przechodzili na połowę przeciwnika, ograniczając się do prób długich podań i kontr. Wyraźnie dominująca Lechia drugiego gola strzeliła 10 minut po przerwie. Wówczas błąd Rodicia wykorzystał Haraslin. Słowak drugi raz wpisał się na listę strzelców, dopadając do zbyt krótko wybitej piłki przez bramkarza gości. Biało-zieloni 5 minut później powinni prowadzić wyżej. Niewłaściwą decyzję jednak podjął sędzia liniowy, który niesłusznie uznał, iż na spalonym był Grzegorz Kuświk.

Lechia już do końca kontrolowała mecz, choć Górnik starał się wyrównać. Bliski tego był w doliczonym czasie gry Fiodor Cernych. Ostatecznie jednak to gdańszczanie zadali decydujący cios. Wynik spotkania ustalił z rzutu karnego Stojan Vranjes. Nieco ponad 12 tysięcy kibiców na PGE Arenie mogło wreszcie świętować komplet punktów. Poza przerwaniem passy meczów bez zwycięstwa w bieżącym sezonie biało-zieloni przełamali także serię bez wygranej przed własną publicznością, która trwała, wliczając poprzednie rozgrywki, pięć spotkań.

Komentarze